Policyjne samochody




Wyścig się rozpoczął Email


Wydaje mi się a nawet jestem tego pewien, że Urząd Prezydenta RP to nie jest stanowisko jak każde inne. Tu nie chodzi o złożenie CV, ale o konkretną wizję państwa. To nie jest konkurs, tylko polityczna walka na argumenty. Przynajmniej tak to powinno wyglądać. Dlatego też przez szacunek dla tego urzędu i szacunek dla wyborców kandydaci na prezydenta powinni być dobierani starannie. Nie dotyczy to zresztą tylko wyborów prezydenckich. Skrajnym przykładem takiej kandydatury w ostatnich wyborach samorządowych może być Krzysztof Kononowicz z Białegostoku.


Pomimo tego, że o prezydenturę realnie (według sondaży) mają szansę walczyć tylko dwaj kandydaci, zgłoszeń jest zdecydowanie dużo. Każdy z pretendentów musi zebrać 100 tys. podpisów poparcia i to będzie pierwsza bariera, która powinna znacznie zredukować ich liczbę.
Demokracja dopuszcza do aspirowania na najwyższy urząd w państwie każdego, kto spełnia określone warunki. Gwarantuje to bierne prawo wyborcze, przysługujące wszystkim obywatelom Rzeczypospolitej Polskiej, którzy ukończyli 35 lat i nie są pozbawieni praw wyborczych do Sejmu. Muszą tylko mieć własny komitet oraz zebrać (wspomniane wcześniej) co najmniej 100 tys. podpisów popierających ich kandydaturę.

Największe szanse na dobry wynik wyborczy mają jednak tylko kandydaci największych ugrupowań partyjnych. Pozostali są praktycznie bez szans i tworzą raczej wyborczy folklor, co najwyżej mogą chociaż przez chwilę zaistnieć.


Polityką interesuję się nie tylko z racji dziennikarskiego obowiązku, ale w przypadku połowy nazwisk na tej liście, nie bardzo wiem o kogo chodzi. Cóż, demokracja ma swoje prawa. Do rejestracji komitetu potrzeba tylko tysiąc podpisów. Przy odrobinie chęci można więc zrobić komuś np. imieninowy lub urodzinowy prezent i (zgodnie z prawem) zarejestrować jego komitet wyborczy  a jego samego jako kandydata na prezydenta. Nie zakładam wśród obecnych kandydatów takich intencji, ale teoretycznie jest taka możliwość. Oby nigdy nikomu nie przyszły do głowy takie żarty. Byłaby to kpina z naszego państwa, demokracji i wyborców.


Wybory na najwyższy urząd w państwie to  nie zabawa i trzeba mieć chociaż odrobinę odpowiedzialności i przyzwoitości. Niektórym chyba tego zabrakło. Zadziwiającym jest fakt, że żadna partia nie chce, aby kobieta  została prezydentem. Czyżby to była typowo męska funkcja?

Póki co, wyścig do prezydenckiego fotela się rozpoczął i trzeba przyjrzeć się uważnie kandydatom. Ale czy wszystkim? 

AZB (29.04.2010)

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »