Policyjne samochody




Wieczór z Fryderykiem Email
Olsztynianie nie mają jakoś szczęścia do konkursów muzycznych. Tym więc większą radością napawa fakt, kiedy wygrywają. Olsztyński Chór Kameralny Collegium Musicum właśnie ukoronował ponad 30-lecie swojej działalności zdobyciem statuetki Fryderyka, jednej z ważniejszych nagród muzycznych.

W siedzibie Miejskiego Ośrodka Kultury w Kamienicy Naujacka w środę 5 maja odbył się koncert z tej okazji. Chórzyści zaprezentowali fragmenty „Mszy Stella Maris” Feliksa Nowowiejskiego. Opowiedzieli też przybyłym gościom o swojej pracy i wrażeniach z nagrywania płyty, która okazała się dla nich takim sukcesem.

1.
IMG_5144.jpg
2.
IMG_5146.jpg
3.
IMG_5149.jpg
4.
IMG_5153.jpg
5.
IMG_5154.jpg
6.
IMG_5157.jpg
7.
IMG_5165.jpg
8.
IMG_5168.jpg


Nikt z zespołu, ani jego twórca i dyrygent Janusz Wiliński, ani wykonawcy, ani też przedstawiciele MOK, wspierający chórzystów, nie spodziewali się tak ogromnego wyróżnienia. Niestety nie mieliśmy okazji podziwiać słynnej statuetki Fryderyka, ale tylko dyplom. Statuetka ta, choć wygrana nie została jeszcze chórowi wręczona. Powodem jej braku była trwająca żałoba narodowa po katastrofie pod Smoleńskiem. Nie odbyła się planowana gala, a tylko koncert. Za to przy pięknych „hinduistycznym ołtarzyku”, jak określił to jeden z wykonawców chóru, Zbigniew Kozłowski, mogliśmy podziwiać inne trofea m.in. Złotą i Platynową Płytę.
Sukces chóru jest tym większy, że w skład niego wchodzą nie zawodowi śpiewacy, a amatorzy, którzy jak sami stwierdzają, bawią się tylko muzyką, nie ścigają o laury, a śpiewają dla przyjemności.

– Kiedyś na początku próbowaliśmy się ścigać, walczyć o miejsca, trofea… ale szybko dostrzegliśmy, że coś tracimy, gubimy się, że śpiewanie nie sprawia nam takiej frajdy, jak na początku – zauważył Janusz Wiliński. – Odrzuciliśmy ten aspekt działania i szybko wrócił klimat, nastroje i radość z tego, co robiliśmy.

– Olsztyński chór choć nie zawodowy osiągnął poziom równy zawodowcom. Nie jeden zespół działający przy operze czy filharmonii może mu właśnie profesjonalizmu pozazdrościć – dodał Marek Marcinkowski, dyrektor MOK.
Słuchając chórzystów, nawet osoby niezbyt przepadające za muzyka poważną, zauważają, że mają do czynienia z prawdziwymi mistrzami. Śpiew brzmi czysto i przyjemnie dla ucha, a dźwięki tworzą harmonijną całość. To prawdziwa uczta dla ducha. Jednak nie wszystko jest takie idealne… Zbigniew Kozłowski, tenor chóru wspomniał w humorystyczny sposób, że chórzyści od ponad 18 lat występują w tych samych kostiumach i nic nie zapowiada, by sytuacja się zmieniła.

1.
IMG_5169.jpg
2.
IMG_5170.jpg
3.
IMG_5173.jpg
4.
IMG_5180.jpg
5.
IMG_5182.jpg
6.
IMG_5183.jpg
7.
IMG_5185.jpg
8.
IMG_5187.jpg


– O ile panie nadal pięknie w nich wyglądają, jak to osiemnastki, to ja jako mężczyzna czuję się cośkolwiek mało komfortowo występując w rozpiętej marynarce… No cóż nie jestem już osiemnastolatkiem. Przydałoby się, by władze miasta, które reklamujemy zadbały o nas raz na 18 lat i sfinansowały nam nowe stroje na występy – stwierdził pan Kozłowski, wciągając z niemałym trudem brzuch i przyjmując tym samym pozę kulturysty.
Czy miasto rzeczywiście zadbała o laureata Fryderyka? Okaże się w najbliższym czasie. Jednak warto pomyśleć, by reprezentacyjny chór Olsztyna godnie się prezentował. Wszak jest on powodem naszej dumy.

BN (6.05.2010)
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »