W XXIII mistrzostwach Polski seniorów i młodzieżowców w taekwon-do o medale walczyło 161 zawodniczek i zawodników z 37 klubów. Wśród nich przedstawiciele naszego regionu, z BST Bartoszyce i Startu Olsztyn. Razem zdobyli siedem medali.
Już dawno olsztyńska Urania nie gościła tylu sportowców, bardzo widowiskowej dyscypliny, jaką bez wątpienia są wschodnie sztuki walk. W tym roku szczególnym magnesem przyciągającym kibiców była okazja, by podziwiać kunszt najbardziej utytułowanych specjalistów taekwon-do z Warmii i Mazur, braci Tomasza i Dariusza Idzikowskich czy Anny Dąbrowskiej, młodej, ale już z tytułami tegorocznej mistrzyni świata juniorów i mistrzyni Europy juniorów. Bracia przymierzają się do zakończenia kariery, a jej ukoronowaniem mają być przyszłoroczne mistrzostwa świata, natomiast przed ich klubową koleżanką jeszcze długa kariera, ale występ w Olsztynie, podczas najbardziej prestiżowego turnieju w tegorocznym kalendarzu związku, potraktowali niezwykle poważnie. I najważniejsze, że nie zawiedli.
|
|
| 1. |  |
| | 2. |  |
|
Medalową serię rozpoczął Dariusz Idzikowski, który w sobotnie przedpołudnie zdobył brązowy medal w układach, potem Ania Dąbrowska sięgnęła po złoto w indywidualnych technikach walk – i było z górki. Zaś braciom, którzy wyraźnie „odstawali” od swoich rywali, w zdobywaniu kolejnych krążków towarzyszył żywiołowy doping pozostałej części rodzinnego klanu, od lewej na zdjęciu siostra Iwona, była zawodniczka taekwon-do, ze swoimi pociechami, Leonem (w czapce) i Łucją, mama Wiesława i Kasia z Mają (niewidoczną), żona i córeczka przygotowującego się do walki Tomka.
Ale to tylko jedna z przyczyn sukcesów braci. Zdaniem znawców tematu, ogromne znaczenie, o czym nie wszyscy wiedzą, ma także specjalny ceremoniał przed każdym występem. Dziś to seria kilku szybkich uderzeń rękawicą, w pełni „uzbrojonego” brata, w dłoń i kolano drugiego. Przed laty była bardziej skomplikowana procedura, bowiem powodzenie w walce miał „wspomagać” rytuał z idealnym zaścielaniem łóżka. A te były okazją do psikusów kolegów, którzy po opuszczeniu pokoju przez bliźniaków, robili lekkie spustoszenia w tzw. wojskowej „żyletce” posłania (bliżej tego określenia nie trzeba wyjaśniać, zna je każdy, kto był w wojsku – red.). Najwidoczniej bracia byli do tego przyzwyczajeni, bo by nie kusić losu, zawsze mieli czas na przywrócenie wcześniejszego wyglądu. A wróbelki ćwierkają, że jednemu z braci zwyczaj idealnego ścielenia łóżka do dziś pozostał.
Nie wiem, jakich zaklęć używali pozostali reprezentanci naszego regionu, bo też trochę powojowali, a na najniższym stopniu podium, w kategorii do 52 kg, stanęła Marta Kwilińska z Bartoszyckiej Szkoły Taekwon-do. Natomiast bracia Idzikowscy zdobyli pięć medali, brązowy, za sprawą Dariusza, w indywidualnych układach, srebrny w technikach specjalnych, o który postarał się Tomasz oraz trzy, w najbardziej widowiskowych elementach taekwon-do – walkach. Obaj występują w tej samej wadze, powyżej 80 kg, i jedyną niewiadomą ich finałowego pojedynku było pytanie, kto tym razem zdobędzie złoty medal. Bracia pewnie tę kwestię już ustalili przed walką, lecz trzeba przyznać, że o krążek ze złotego kruszcu walczyli jak lwy, niczego nie markowali, czego najlepszym dowodem była krew na wardze jednego z nich. Tym razem mistrzem Polski został Darek, zaś Tomek musiał się zadowolić krążkiem srebrnego koloru. Jednak najwięcej radości, nie tylko braciom, sprawił złoty medal w drużynie. Tej sztuki zawodnicy Startu Olsztyn dokonali po raz drugi w historii klubu. I po raz drugi na własnych śmieciach, bo pierwszy raz stanęli na najwyższym stopniu podium w 1999 roku. Przed rokiem zdobyli srebrny medal i by teraz nie przegrać najważniejszą potyczkę sezonu z rywalami WSKT Wrocław, wytoczyli swoje najsilniejsze „armaty”. Zaczął Sławomir Żarejko, kolejny punkt zdobył Tomasz Idzikowski, a Darek, który dosłownie zmiótł przeciwnika z maty, dokończył dzieła.
Oprócz sportowych, organizatorzy przygotowali publiczności również dodatkowe atrakcje. Wśród zaproszonych gości pojawił się Mamed Khalidow, który w klubie Start stawiał przed laty pierwsze kroki w taekwon-do, a dziś jest zaliczany do grona najlepszych na świecie specjalistów od mieszanych sztuk walki (MMA). Były też występy dziewcząt z Pracowni Tańca „Pryzmat”, działającego przy klubie Agora oraz zespołu czirliderek OSiR-u, które na zaprezentowanie swoich umiejętności wykorzystywały każdą przerwę podczas finałowej gali mistrzostw Polski.
Zbigniew Wytrążek (30.05.2010)
Fot. Paweł Lik oraz autor
|