Policyjne samochody




Wałkowanie tematu Email


Niedługo każdy z nas będzie znał na pamięć końcowe minuty zapisu. Potwierdza się teza, którą głosili niektórzy eksperci i publicyści, że ujawnienie stenogramów czarnych skrzynek nie odpowie na podstawowe pytania. Co prawda jest to zapis tylko z jednej, ale nie przynosi żadnych „spodziewanych(?)” rewelacji.

W zgodnej opinii większości fachowców, bez nałożenia zapisu parametrów lotu, nie można jednoznacznie ocenić sytuacji. Bez odpowiedzi pozostają też pytania na temat przyczyny, lub też przyczyn katastrofy. Powstały tylko nowe wersje i interpretacje, co jeszcze bardziej oddala końcowe wnioski.
 
Jakiemu celowi miało służyć odtajnienie i upublicznienie tych dokumentów? Na pewno duża w tym rola opinii publicznej. Narastające podejrzenia i powstające teorie na temat spisku, zamachu, nacisków, czy błędów pilotów musiały zostać zweryfikowane. Czy w związku z tym wiemy coś więcej?
Czarna skrzynka jest urządzeniem rejestrującym parametry lotu samolotu. Na jego pokładzie jest ich z reguły kilka. Najważniejsze to: rejestrator danych lotu oraz rejestrator rozmów w kokpicie. Zapisy z czarnych skrzynek wykorzystywane są przede wszystkim do ustalenia przyczyn katastrof lotniczych. Wbrew swojej nazwie urządzenia te są pomalowane jaskrawa farbą, aby łatwo je można było znaleźć wśród szczątków samolotu.
 
Współcześnie czarne skrzynki montuje się nie tylko w samolotach (wojskowych i cywilnych), ale także w pociągach i samochodach ciężarowych. Jedna z wersji takiego rejestratora umieszczona jest  w wagonach warszawskiego Metra.
Na ujawnienie zapisów czarnych skrzynek po katastrofie smoleńskiej naciskali nie tylko niektórzy dziennikarze, lecz również politycy. I tak oto niechcący(?) pojawiły się one w kampanii wyborczej. Okazało się, że jeden z kandydatów będący członkiem Biura Bezpieczeństwa Narodowego, nie chciał się zapoznać z zapisem przed jego upublicznieniem. Inny przysłał na posiedzenie RBN swojego pełnomocnika. Niepotrzebne manifestacje, niewnoszące nic do sprawy.
 
Niektóre media specjalizują się w nakręcaniu i podgrzewaniu atmosfery niedomówień pod pretekstem dojścia do prawdy. Eksperci zamiast pracować, biegają po różnego rodzaju telewizyjnych programach, łapani są za słówka i wymaga się od nich jednoznacznych odpowiedzi. Zostawmy im analizy, niech nam przedstawią wnioski. Niestety nie jest to możliwe w tak krótkim terminie. Doświadczenia z innych katastrof pokazują, że śledztwa mogą toczyć się nawet kilka lat i nie jest to niczyja zła wola, lecz obiektywna konieczność. Najgorzej jest w przypadku, kiedy stawia się jakąś tezę i na siłę próbuje ją udowodnić. Łatwo wtedy nie tylko o pomyłkę, ale także o nieuzasadnione oskarżenia. W przypadku smoleńskiej katastrofy są to sprawy bardzo bolesne, szczególnie dla rodzin ofiar tej tragedii.

AZB (03.06.2010)

(zdj. Wikipedia)





 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »