Niektórym w głowie się nie mieści, że w tak dużym, 200-tysięcznym
mieście jak Olsztyn, trudno zebrać do kupy kilkunastu facetów dobrze
kopiących piłkę. Wiadomo, wierny kibic zawsze wybaczy i będzie ze swoim
ukochanym klubem, choćby w ogóle miał spaść na dno jeszcze głębsze niż
III liga. Ja jednak nie jestem zagorzałym fanem olsztyńskiego futbolu i
jakoś trudno mi zrozumieć to, że OKS-owi 1945 wszystko uchodzi na sucho w
oczach jego wyrozumiałych kibiców. Te długi stowarzyszenia, te
ładowanie w klub naszych miejskich pieniędzy, te ciągłe rozczarowania,
które klub nam systematycznie serwuje.
Nie chodzi tylko o porażki z klubami jakichś niewielkich gmin, ale o
całokształt twórczości stowarzyszenia. Ostatnio miał być mecz młodzików
OKS-u i co? OKS nie zaklepał na czas boiska i zamiast meczu był tam
jakiś osiedlowy festyn, a punkty Olsztyn oddał Bartoszycom walkowerem.
Co za obciach – obciach za obciachem niczym kolejne serie „Mody na
sukces”. Swego czasu nikt OKS-em nie chciał kierować, szukano chętnego
ze świeczką w ręku, a klubowi nadal towarzyszy nieustraszony kurator. I
na dodatek tacy futboliści dostaną stadion, który będziemy jako
podatnicy utrzymywać. Kibicom się chyba wydaje, że jak gracze z Olsztyna
dostaną piękne boisko, to i gra na nim będzie imponująca. W sumie
racja, III liga też jest super.
Sfrustrowany (10.06.)
Redakcja nie odpowiada za treść i formę powierzonych materiałów,
zastrzega sobie prawo do adiustacji powierzonych tekstów. Teksty od
Czytelników przyjmujemy pod adresem
Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
|