Podczas programu, którego gospodarzem był Piotr Marciniak, dochodziło do
ostrej wymiany zdań między znanymi socjologami: prof. Jadwigą
Staniszkis a prof. Ireneuszem Krzemińskim. Ostrej, ale kulturalnej, bez
ataków personalnych, tzw. na poziomie.
Tematem rozmowy byli oczywiście dwaj główni kandydaci do fotela
prezydenckiego: Bronisław Komorowski i Jarosław Kaczyński. Rozmówcy nie
ukrywali swoich sympatii dla poszczególnych kandydatów. Oceniano przede
wszystkim dotychczasową politykę obu panów i na tej podstawie starano
się wyciągać wnioski na przyszłość.
I tak Ireneusz Krzemiński kilkakrotnie oznajmił, że nie wierzy w
przemianę Jarosława Kaczyńskiego. Wiązałoby się to, jego zdaniem, z
zerwaniem z jego całym, dotychczasowym politycznym dziedzictwem. Jadwiga
Staniszkis broniła lidera PIS-u, twierdząc, że jego wcześniejsze
zachowanie i ataki miały miejsce tylko wtedy, kiedy atakowano jego
brata. Uważa też, że prezydentura Jarosława Kaczyńskiego, będzie inna i
zdecydowanie lepsza od Lecha.
Nie obyło się bez przypomnienia wpadek pana marszałka, w tym głównie
koncepcji wycofania naszych wojsk z Afganistanu, mylnie przedstawionej
jako wyjście z NATO.
Prof. Krzemiński przypomniał natomiast, że dominującą rolę w tandemie
politycznym obu braci miał obecny kandydat i zawsze tak naprawdę, w
zasadniczych kwestiach obaj mówili jednym głosem. Tę uwagę wykorzystała
pani profesor, argumentując, że są to cechy człowieka, który potrafi
skutecznie działać, ma osobowość, był już premierem, więc władza nie
jest dla niego najważniejszym celem.
W jednym rozmówcy Piotra Marciniaka byli zgodni. Przyszła głowa państwa
powinna się skupić na rozwoju Polski. Jako przykład takich działań prof.
Krzemiński podał dokumenty przygotowane przez ministra Michała Boniego.
Na to zareagowała prof. Staniszkis twierdząc, że Jarosław Kaczyński wie
lepiej jak to zrobić. To spotkało się z ripostą, że w takim razie nie
ma żadnej drogi na przyszłość.
Po tych słowach prof. Staniszkis wstała oburzona, stwierdziła że: „Jak
to nie ma drogi? Daj spokój...z tobą nie można dyskutować..dziękuję!” i
opuściła studio.
To trochę przypomina zachowanie „zabieram zabawki i idę do domu”, a nie
walkę na argumenty, których widać chyba zabrakło. Szkoda, że tak się
stało, bo stwarza to precedens, który może być powielany w przyszłości.
Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że prof. Jadwiga Staniszkis i
prof. Ireneusz Krzemiński doskonale się znają i mówią sobie po imieniu.
Jest to kolejny argument dla tych wszystkich, którzy twierdzą, że
politycy zawsze będą dzielić a nie łączyć.
AZB (14.06.2010)
(zdj. Wikipedia)
|