|
Wilczyńskiego czy Herdera? |
|
Miało to być (i chyba było?) Święto ulicy Wilczyńskiego. Tylko dlaczego
większość imprez (oprócz krótkiego przemarszu) odbywała się na ulicy
Herdera pozostanie słodką tajemnicą organizatorów.
Patron ulicy, Tomasz Wilczyński był pierwszym administratorem kościelnym
na Warmii od czasów biskupa Ignacego Krasickiego, więc nie mogła to być
arteria przypadkowa. Powstała w latach osiemdziesiątych. Pierwotnie
miała nosić nazwę ulicy Handlowej, potem Władysława Gomułki. Jej trasa
wiedzie przez trzy osiedla: Pieczewo, Jaroty i Osiedle Generałów.
Ostatnio zapanowała w Olsztynie moda na święta ulic i osiedli. Niedawno
bawiono się na ulicy Dąbrowszczaków i Starym Mieście. Teraz przyszedł
czas na największe olsztyńskie osiedla i ich ulice.
Nie ma co ukrywać, pierwowzorem tych imprez jest istniejące od wielu lat
Święto ulicy Piotrkowskiej w Łodzi. Robione z dużym rozmachem,
kolorowe, różnorodne w treści i propozycjach, z dużą ilością stoisk i
koncertami na kilku scenach ustawionych wzdłuż ulicy. Właśnie wzdłuż
ulicy, której to święto dotyczy.
W przypadku Święta ulicy Wilczyńskiego festyn odbywał się przed Szkołą
Podstawową nr 34, na ulicy Herdera i niestety w opinii wielu ludzi
(zgadzam się, że trochę złośliwych) wyglądał na festyn szkolny.
Nie chodzi tu bynajmniej o atrakcje, artystyczne prezentacje i wystrój,
bo to jak zawsze jest uzależnione od możliwości finansowych. Wyglądało
to jednak tak, jakby zorganizować na przykład Dni Otwarte olsztyńskiego
Zamku na Wawelu.
Co stało na przeszkodzie, aby zamknąć dla ruchu jakiś kawałek ulicy
Wilczyńskiego (chociażby od ul. Krasickiego do ul. Burskiego) i tam
postawić scenę oraz zorganizować stoiska? Wzdłuż ulicy jest też wiele
dużych placów, które się do tego nadają, gdyby zamkniecie było
uciążliwe. Dlaczego można było zamknąć dla ruchu ulicę Dąbrowszczaków?
Wilczyńskiego jest gorsza? Było minęło. Może w przyszłym roku uda się to
zrealizować.
Trzeba jednak obiektywnie powiedzieć, że tego rodzaju imprezy mają swój
głęboki sens. Ożywiają, chociaż na krótko, największe „sypialnie”
Olsztyna i pomagają w integracji mieszkańców.
Może pomyśleć w przyszłości o jakimś współzawodnictwie osiedli lub nawet
ich reprezentacyjnych ulic w ramach Olsztyńskiego Lata Artystycznego?
Taki rodzaj turnieju między dzielnicami, np. o Puchar Prezydenta Miasta.
AZB (14.06.2010)
fot. Paweł Lik
|