Dekalog to zbiór podstawowych nakazów moralnych, ze względu na swoją
uniwersalność akceptowany nie tylko przez wyznawców niektórych religii.
Akceptowany, to nie znaczy, że przestrzegany wszędzie i zawsze.
Przykłady można by mnożyć. Ósmy punkt tego swoistego, moralnego
„regulaminu” odnosi się do kłamstwa. A kłamstwo w polityce, w różnych
odcieniach i barwach istnieje od zawsze. Co prawda, sądząc po niektórych
słowach i opiniach w przeszłości, nie zawsze konkurenta politycznego
uznaje się za bliźniego, ale fakty mówią same za siebie.
Decyzją sądu okręgowego w Warszawie, Jarosław Kaczyński ma sprostować
nieprawdziwą wypowiedź, że Bronisław Komorowski chce sprywatyzowania
służby zdrowia.
Taka insynuacja padła podczas wiecu prezesa PIS-u w Lublinie, w ubiegłym
tygodniu. Podobno był kiedyś taki był zapis (zmieniony w październiku
2007 roku) w programie wyborczym Platformy Obywatelskiej. Jednak zdaniem
sądu, nie można uznać tych stwierdzeń za poglądy Bronisława
Komorowskiego jako kandydata na prezydenta.
Prezes Kaczyński musi wykupić m.in. płatne ogłoszenie wyborcze (w TVP1 i
TVN) w czasie antenowym między godziną 19. a 21. Poza tym ma zakaz
rozpowszechniania informacji o tym, że marszałek chce, aby służba
zdrowia była sprywatyzowana.
Ponieważ Bronisław Komorowski nazwał Jarosława Kaczyńskiego kłamcą (co
było powodem drugiego pozwu), nie będzie musiał, decyzją sądu, go
przepraszać. Wyroki nie są prawomocne i zapewne sztab PIS-u złoży
odwołanie. Wszystko odbywa się w trybie wyborczym, dlatego orzeczenia
następują bardzo szybko. Do niedzielnego głosowania pozostało jednak
niewiele czasu, więc te decyzje mogą (choć nie muszą) być kluczowe dla
wyborczych rozstrzygnięć.
Myślę jednak, że są to kolejne wyborcze zagrywki, polegające na
prowokacji a nie skupianiu się na rzeczach istotnych. Przecież to nie
prezydent będzie decydował o takich przekształceniach. Bez względu na
to, czy podpisze taką propozycję, czy zawetuje, wszystko rozstrzygnie
się w parlamencie. Krótko mówiąc burza w szklance wody.
Okazuje się, że Temida chociaż ślepa, nie jest głucha na takie
pomówienia. Jestem pełen „podziwu” dla interpretacji wyroku przez sztab
wyborczy Jarosława Kaczyńskiego i samego kandydata. Są oni wdzięczni
sądowi, że jednoznacznie stwierdził, iż Bronisław Komorowski nie chce
prywatyzacji służby zdrowia. Po co więc te rozmowy o ewentualnym
odwołaniu od wyroku?
AZB (17.06.2010)
(zdj. Wikipedia)
|