Policyjne samochody




Listy kolejkowe... na zbroję Email



No tak ale to głównie pasjonuje panów. Delikatne kobietki, co prawda też czasem marzą o toporze czy mieczu, którym mogą zdzielić faceta i nauczyć moresu, to jednak spora rzesza pożąda bardziej romantycznych kreacji – pięknych sukien z trenami, pelerynek i rogatych, gotyckich czap.


1.
1.jpg
2.
2.jpg
3.
3.jpg
4.
5.jpg


Skąd to tegoroczne upodobanie do średniowiecznych wdzianek? Ano mamy 600-lecie bitwy pod Grunwaldem i moda w Polsce jakby sfiksowała trochę na punkcie przeszłości. Może nie widać tego specjalnie na wybiegach i pokazach, ale sporo z nas przy okazji bitwy pragnie wyposażyć się w jakiś średniowieczny gadżecik.

Stąd producenci replik średniowiecznych zbroi, hełmów i mieczy nie nadążają w tym roku z realizacją zamówień. Wielu odchodzi z kwitkiem, gdyż wytwórcy po prostu nie wyrabiają się. Niektórzy płatnerze czyli kowale od stalowych wdzianek musieli nawet stworzyć listy kolejkowe i zatrudnić dodatkowe osoby. Zwykle sprzedawali po kilka zbroi i kilkanaście mieczy rocznie głównie hobbystom i członkom bractw rycerskich. Teraz zamówienia posypały się niczym z rogu obfitości. Spory to zarobek. Trzeba jednak zdać sobie sprawę z tego, że wielbiciele średniowiecza i słynnej bitwy grunwaldzkiej kupując tegoroczną produkcję mogą się natknąć na typowe knoty i to po mocno wygórowanej cenie.

 
Ręcznie wykonany strój ze stali kosztuje u płatnerza przeciętnie około 2 tys. zł. Teraz w natłoku dobija do kilku, a bywa i kilkunastu tysięcy. Podczas grunwaldzkiej bitwy najczęściej są kupowane hełmy i czepce kolcze (to min. 100 zł), średniowieczne topory (100-200 zł), tarcze (od 150 zł) oraz miecze (od 400 zł wzwyż). Ciekawe, czy ta rycerska moda potrawa dłużej? W sumie nie jest to takie złe. Przykładowo ręcznie wytwarzane butki ze skóry tzw. rycerskie ciżmy można czasem kupić już za 100-150 zł. Dla porównania buty w prawdziwej skóry w firmowym sklepie potrafią kosztować dobić do 1 tys. zł. Co prawda te rycerskie nie mają logo producenta, ale znacznie dłużej wytrzymują niż te markowe. Są czasem ręcznie szyte – a to jeden z ich atutów. Podobnie szaty. Z reguły robione z płótna i wełny są mocniejsze od tych fabrycznych. Najczęściej, w przeważającej mierze chińskiej tandety. Tak, tak, bo nawet wielcy kreatorzy mody zaopatrują się w bawełny i jedwabie u producenta z Chin.


BN

(11.07.2010)


 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »