|
Listy kolejkowe... na zbroję |
|
No tak ale to głównie pasjonuje panów. Delikatne kobietki, co prawda też
czasem marzą o toporze czy mieczu, którym mogą zdzielić faceta i
nauczyć moresu, to jednak spora rzesza pożąda bardziej romantycznych
kreacji – pięknych sukien z trenami, pelerynek i rogatych, gotyckich
czap.
Skąd to tegoroczne upodobanie do średniowiecznych wdzianek? Ano mamy
600-lecie bitwy pod Grunwaldem i moda w Polsce jakby sfiksowała trochę
na punkcie przeszłości. Może nie widać tego specjalnie na wybiegach i
pokazach, ale sporo z nas przy okazji bitwy pragnie wyposażyć się w
jakiś średniowieczny gadżecik.
Stąd producenci replik średniowiecznych zbroi, hełmów i mieczy nie
nadążają w tym roku z realizacją zamówień. Wielu odchodzi z kwitkiem,
gdyż wytwórcy po prostu nie wyrabiają się. Niektórzy płatnerze czyli
kowale od stalowych wdzianek musieli nawet stworzyć listy kolejkowe i
zatrudnić dodatkowe osoby. Zwykle sprzedawali po kilka zbroi i
kilkanaście mieczy rocznie głównie hobbystom i członkom bractw
rycerskich. Teraz zamówienia posypały się niczym z rogu obfitości. Spory
to zarobek. Trzeba jednak zdać sobie sprawę z tego, że wielbiciele
średniowiecza i słynnej bitwy grunwaldzkiej kupując tegoroczną produkcję
mogą się natknąć na typowe knoty i to po mocno wygórowanej cenie.
Ręcznie wykonany strój ze stali kosztuje u płatnerza przeciętnie około 2
tys. zł. Teraz w natłoku dobija do kilku, a bywa i kilkunastu tysięcy.
Podczas grunwaldzkiej bitwy najczęściej są kupowane hełmy i czepce
kolcze (to min. 100 zł), średniowieczne topory (100-200 zł), tarcze (od
150 zł) oraz miecze (od 400 zł wzwyż). Ciekawe, czy ta rycerska moda
potrawa dłużej? W sumie nie jest to takie złe. Przykładowo ręcznie
wytwarzane butki ze skóry tzw. rycerskie ciżmy można czasem kupić już za
100-150 zł. Dla porównania buty w prawdziwej skóry w firmowym sklepie
potrafią kosztować dobić do 1 tys. zł. Co prawda te rycerskie nie mają
logo producenta, ale znacznie dłużej wytrzymują niż te markowe. Są
czasem ręcznie szyte – a to jeden z ich atutów. Podobnie szaty. Z reguły
robione z płótna i wełny są mocniejsze od tych fabrycznych.
Najczęściej, w przeważającej mierze chińskiej tandety. Tak, tak, bo
nawet wielcy kreatorzy mody zaopatrują się w bawełny i jedwabie u
producenta z Chin.
BN
(11.07.2010)
|