Pięcioletni Łukasz uwielbia samochody, rowery i puzzle. Kiedy
wolontariuszki odwiedziły go w tegoroczne majowe popołudnie na oddziale
Wojewódzkiego Szpitala Dziecięcego w Olsztynie, nie miał żadnego
problemu z określeniem swojego marzenia. Powtarzał je nawet
wielokrotnie, wymieniając bezbłędnie za każdym razem: aluminiowy rower
wraz z kaskiem, rękawiczkami i ochraniaczami na kolana.
Miesiąc później doszło do kolejnego spotkania. Tym razem przy Domu
Dziennego Pobytu Dziecka „Arka”. Okazją był finał zawodów „O Puchar
Kampanii” i oczywiście spełnienie marzenia małego Łukasza, który przybył
wraz z bratem i mamą. Okazało się, że jazda na wymarzonym rowerze nie
sprawia mu żadnych problemów i zachowuje się jak rasowy kolarz. Kolejną
niespodzianką był dla niego drugi rower, przeznaczony dla brata
(Dawida), więc nie musiał się z nim dzielić pojazdem i razem zaliczali
kolejne okrążenia na placu. Te piękne prezenty bracia zawdzięczają młodzieży ze Społecznej Szkoły
101 w Olsztynie, która poprzez zbiórkę pieniędzy na festynie szkolnym
ufundowała rowerek dla Łukasza oraz nastoletniej Martynie z Tomaszkowa,
która podarowała swój rower Dawidowi.
  
Również w czerwcu spełniło się marzenie jedenastoletniej Oliwii. Chociaż
jej pasją jest plastyka, o czym wolontariuszki przekonały się podczas
odwiedzin, jej marzeniem był wyjazd do Disneylandu. Odwiedzenie tej baśniowej krainy na pewno wpłynie na jej plastyczną
wyobraźnię i pogłębi talent.
|
| 1. |  |
| |
Wrażenia z pobytu zostaną już wkrótce odzwierciedlone w kolejnych
malowanych przez nią obrazach. A było czym się inspirować, bowiem
paryski Disneyland jest uważany za jeden z ciekawszych w Europie.
 
Kolejny marzyciel, Patryk, to fascynat gier PlayStation. Dlatego też
dokładnie orientuje się jak działa telewizor, gdzie się podłącza kabelki
i co należy robić, żeby nie porazić się prądem. Chociaż ma dopiero
cztery lata, posiada już niesamowitą wiedzę na ten temat. Ponieważ nie
było problemu z określeniem marzenia, wolontariuszkom zależało na tym,
aby wręczyć mu prezent przed piątymi urodzinami. Dzięki „tajemniczym”
sponsorom (Pani Małgosi i Panu Jackowi) można było to zrealizować.
Nie wszystko udało się do końca zachować w tajemnicy, bowiem
niecierpliwy Patryk zauważył znajomy samochód wolontariuszek i
„podejrzane” pakunki (oprócz gry, przywędrował do niego urodzinowy
tort). Ponieważ wszystko odbywało się w szpitalu, miał przy swoim łóżku
wielu gości. Po zdmuchnięciu pięciu świeczek, mógł zabrać się za
rozpakowywanie prezentu. Z podłączeniem do telewizora postanowił jednak
poczekać na tatę. Zapewne tylko po to, żeby się pochwalić, że umie to
zrobić samodzielnie.
Podziękowaniem dla sponsorów i wolontariuszy Fundacji Mam Marzenie jest
zazwyczaj uśmiech uszczęśliwionego w ten sposób dziecka. I to jest
najpiękniejszy widok, który pokazuje sens działania tego typu placówek i
stowarzyszeń.
AZB
(zdj. z archiwum FMM)
|