Mecz finałowy Hiszpanii z Holandią przejdzie do historii mistrzostw
także z tego powodu, że pokazano na nim czternaście żółtych kartek i
jedną czerwoną. To absolutny rekord, przynajmniej jeżeli chodzi o
Mundial. Zamiast pięknego widowiska piłkarze zafundowali sobie i kibicom
brutalną, pełną fauli grę, przeprowadzając zaledwie kilka akcji na
najwyższym poziomie.
To był typowy zachowawczy futbol, bardzo asekuracyjny, ale takie
zachowanie tłumaczyć można stawką meczu. Hiszpanie, którzy mają w swojej
drużynie plejadę piłkarskich światowych gwiazd, byli w opinii wielu
komentatorów uważani za faworytów spotkania. Holandia jednak nie chciała
„skóry tanio sprzedać”. Stąd taka zaciekłość w walce o każdą piłkę i
mnożące się wykroczenia. Gdyby nie to, że chodziło o mistrzowski tytuł i
sędzia nie chciał psuć dramaturgii spotkania, kilku zawodników powinno
zostać wyrzuconych z boiska za swoje zachowanie.
W dogrywce szczęście uśmiechnęło się do Hiszpanów i im przypadł kolejny
tytuł mistrzów świata. Bohaterem meczu obok strzelca zwycięskiej bramki –
Iniesty, był bez wątpienia bramkarz drużyny hiszpańskiej – Casillas. Co
najmniej w dwóch przypadkach tylko i wyłącznie jemu zawdzięczają, że
nie stracili bramki. Został zresztą (nie tylko z tego powodu)
okrzyknięty najlepszym golkiperem turnieju.
Nie chcę się tu pokusić o ocenę tych mistrzostw, zostawiam to
dziennikarzom sportowym, ale jako kibic mam swoje spostrzeżenia.
Przyszedł już chyba czas na to, aby coś w futbolu zmienić. Może
niekoniecznie przepisy, chociaż interpretacja „spalonego” pozostawia w
dalszym ciągu wiele do życzenia. Trzeba natomiast skorzystać z
nowoczesnej techniki w sytuacjach, w których ewidentnie zawodzi
człowiek. Prawidłowo strzelona bramka musi być uznana, bez względu na to
co widział (lub chciał widzieć) sędzia. Zwłaszcza kiedy pokazywana jest
powtórka i nie wiadomo dlaczego nie może mieć ona wpływu na zmianę
decyzji sędziego. Podobnie w przypadku bramki zdobytej niezgodnie z
przepisami. Takie decyzje wypaczają piękno sportu. Może do tego jest
potrzebna właśnie presja piłkarskich kibiców? Przekonać się o tym możemy
już niedługo, bo przecież za dwa lata w naszym kraju będziemy gościć
najlepsze drużyny starego kontynentu.
Marzeniem większości z nas byłaby zapewne taka radość po ostatnim
gwizdku ME 2012, jaka panuje teraz w Hiszpanii.
AZB
(12.07.2010)
(zdj. Wikipedia)
|