Od trzech lat podnosi ciężary. Zdeklasowała konkurencję

  • 06.03.2019, 20:26 (aktualizacja 13.03.2019, 15:22)
  • Cezary Kapłon
Od trzech lat podnosi ciężary. Zdeklasowała konkurencję Cezary Kapłon Krystyna do tej pory uznane rekordy świata ma w trzech federacjach: WUAP, GPC i WPA. W martwym ciągu podniosła 160 kg, na ławeczce wycisnęła 70 kg, natomiast rekord w przysiadzie ze sztangą wyniósł 140 kg.
Krystyna Abramczyk Puzio jest kobietą o nietypowych zainteresowaniach. Podnosi ciężary, jest rekordzistką Polski, Europy i świata. Mimo że ma sukcesy na tym polu, to na zawody musi jeździć za własne pieniądze, dlatego też woli odkładać je na swoje hobby niż kupować kolejne pary butów.

Siłownia przy ul. Bydgoskiej. Przy ścianach ustawione są sprzęty do podnoszenia ciężarów, biegania itp. Kilka osób ćwiczy. Na środku pomieszczenia leży sztanga. Przechodzę przez drzwi wejściowe i widzę kobietę, która do niej podchodzi. Rozluźnia ręce i podnosi. Nie mam wątpliwości, że to pani Krystyna.
Podnoszenie ciężarów stało się jej pasją. Zajmuje się tym od trzech lat. Co ciekawe, nigdy wcześniej nie trzymała sztangi w rękach. Wszystko zaczęło się w momencie, gdy po raz pierwszy zaprowadziła syna na siłownię.

– Nudziłam się czekając na niego – mówi. – W końcu postanowiłam samej zacząć się ruszać. Złapałam sztangę i zaczęłam ją podnosić. Koledzy, którzy tam ćwiczyli, pokazali mi, jak prawidłowo to robić.

Zaczęła systematycznie uczęszczać na siłownię. Po dwóch miesiącach odbyły się klubowe zawody. Postanowiła spróbować. Była najstarszą uczestniczką i jedyną kobietą. 
– Zbigniew Koper, mój obecny trener oraz czynny zawodnik mimo 66 lat, sędziował te zawody. Pogratulował mi później i powiedział, że widzi mnie na mistrzostwach Polski weteranów. Byłam bardzo zaskoczona, ale i dumna. Pomógł mi przygotować się do mistrzostw województwa warmińsko-mazurskiego w podnoszeniu ciężarów. Wystartowaliśmy tam razem z 15-letnim synem, oboje zdobywając złote medale. Syn zrezygnował z ciężarów na rzecz innych sportów, a ja, mimo jeszcze niewielkiej wiary w siebie, zabrałam się za sztangę konkretniej.
Po pół roku treningów, pani Krystyna w swoje 51. urodziny pojechała na Mistrzostwa Polski Masters. Przywiozła stamtąd dwa złote medale – za rwanie i podrzut, czyli tzw. dwubój olimpijski. Tak zaczęła się jej piękna przygoda z zawodami i rekordami. Z uwagi na wiek częściej zaczęła startować w trójboju siłowym, który nie jest tak forsowny dla organizmu.
– Trójbój siłowy są to trzy konkurencje: przysiad ze sztangą na plecach, martwy ciąg do wyprostu ciała i wyciskanie w leżeniu – mówi Zbigniew Koper, który jest wielokrotnym mistrzem Polski, Europy i świata w Podnoszeniu Ciężarów Masters i w trójboju siłowym.
Oboje jeżdżą na różne zawody, zarówno na szczeblu krajowym, jak i międzynarodowym. Jest jeden warunek, muszą być w miarę blisko – w Polsce lub w ościennych państwach, gdyż wydatki są niebagatelne.

– Policzyłem, ile w zeszłym roku wyniosły nas wyjazdy – mówi Zbigniew Koper. – Było to 7 tys. zł na osobę. To są tylko koszty opłaty startowej i hotelu.

Aby zmniejszyć koszty starają się wracać do Olsztyna od razu po konkursie. Tak było w zeszłym roku na Słowacji. Zawody trwały od rana. Najpierw startowała Krystyna, a po południu Zbigniew. Dekoracja zwycięzców odbyła się o 23 i zaraz po niej wyjechali do domu. Starają się wybierać takie konkursy, na które ich stać. Tym bardziej, że Krystyna jest asystentką stomatologiczną. Zarabia najniższą krajową, więc musi wielu rzeczy się wyrzec. 
– Wolę pojechać na zawody, niż mieć dwie dodatkowe pary butów. W zeszłym roku dostałam nagrodę od marszałka województwa, dlatego mogliśmy sobie pozwolić na wzięcie udziału w 7 ważnych zawodach. Wraz ze Zbyszkiem przywieźliśmy po 14 medali, 12 złotych i dwa srebrne – dodaje Krystyna Abramczyk Puzio.
Były medale, ale i rekordy. Najpierw Polski, później Europy i świata. Mimo że jest najstarszą uczestniczką zawodów, to nie ma konkurencji w swojej kategorii. Poprawia własne rekordy. Przed nią siedem prób – na tyle zawodów Krystyna i Zbigniew pojadą, jeśli zdrowie i finanse dopiszą. Dwa odbędą się w Polsce, ale pojadą jeszcze na Ukrainę, do Słowacji, Niemiec, Czech i Węgier, marzą też o mistrzostwach świata w Finlandii, ale mogą to być zbyt duże koszty.
Do tej pory uznane rekordy świata ma w trzech federacjach: WUAP, GPC i WPA. W martwym ciągu podniosła 160 kg, na ławeczce wycisnęła 70 kg, natomiast rekord w przysiadzie ze sztangą wyniósł 140 kg.
– Celem jest pobić samą siebie. I już wiem, że tego dokonam w tym roku. Ważne jest to dla mnie, że trener we mnie wierzy. Mówi, że w tym roku wycisnę 85 kg, gdy w tamtym roku było to 65. Ale czuję moc, już wycisnęłam prawie 75 kg – opowiada kobieta. W tym celu trenuje cztery razy w tygodniu po dwie godziny.
Pani Krystyna jest inspiracją dla wielu kobiet, w tym instruktorek fitnessu. Systematycznie publikuje filmiki i zdjęcia z treningów. Pisze o swoich planach na profilu „Krystyna Ciężarówka”. 

– Zaczęło się od tego, że na jednym z treningów kolega nagrał film, jak robię przysiad ze sztangą z ciężarami o wadze 100 kilogramów. Puściliśmy go do Internetu – wyjaśnia kobieta. – Po raz pierwszy spotkałam się ze wsparciem na mistrzostwach Polski w Tarcach koło Jarocina. Na trybunach były dziewczyny z Poznania, które mnie dopingowały. Wołały: „pani Krysiu, nasza trenerka puszcza nam filmik z panią i mówi, że jak ta kobieta może, to i my możemy”.

Pani Krystyna lubi ćwiczyć, bo widzi efekty. Zrobiła także kurs instruktora, a później sędziego. Jest pochłonięta treningami. Mówi, że ćwiczenie w tym wieku ma wiele zalet. Ma już dorosłe dzieci – córka mieszka w Poznaniu, natomiast syn Grzegorz ma 19 lat i jest samodzielny. 
– Lata szybko lecą. Niedawno miałam 50, a teraz już 54, a ja mam co robić. Nie marnuję czasu leżąc czy oglądając telewizję. Wychodzę z pracy o 17 i idę na trening – opowiada. Planuję kolejne zawody, marząc o sponsorze.
I jak podkreśla, nie powinniśmy się bać, tylko iść do przodu, ale z głową. Zaplanować trening. Zastanowić się, jaki ma być efekt. Podobnego zdania jest jej trener.
– W tym sporcie głowa jest ważna, ale przede wszystkim trzeba systematycznie pracować. Bez tego nic się nie osiągnie. Dlatego robimy sprawdziany. Dzięki wprowadzeniu metody liniowej, powoli dochodzimy do najlepszej dyspozycji. W tym wieku samo powtórzenie wyniku na kolejnych mistrzostwach to jest sukces – tłumaczy Zbigniew Koper.
Pani Krystyna sama się przekonała, że ćwiczenia szybko przynoszą efekty. Oprócz wyników jest wiele korzyści zdrowotnych. Dawne bóle odeszły w zapomnienie, bo kości obudowały się tkanką mięśniową. Dzięki temu lepiej się czuje. Jak sama przyznaje, chciałaby trenować i jeździć na zawody jak najdłużej.

– Może kiedyś wystartuję w kategorii wiekowej 75+. I tak w Polsce jestem najstarszą startującą zawodniczką – śmieje się pani Krystyna.

 

Cezary Kapłon
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu www.zycieolsztyna.eu z siedzibą w Olsztynie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe