Strażaczki – choć twarde, to nadal kobiece

  • 12.03.2019, 11:06 (aktualizacja 14.03.2019, 09:52)
  • Tekst pochodzi z archiwum „Nowego Życia Olsztyna”
Strażaczki – choć twarde, to nadal kobiece Cezary Kapłon
Ruszamy z nowym cyklem, w którym łamiemy stereotypy. Dziś przedstawiamy panie, które służą w straży pożarnej. Nasze bohaterki musiały się zaadoptować do trudnych warunków w męskiej społeczności. Jak sobie radzą? Przeczytajcie sami.

Ze strażaczkami spotkałem się w przedszkolu Patryk, 100 metrów od ich jednostki w Gutkowie. Wraz ze swoim druhem Krzyśkiem, opowiadały dzieciom o tym, jak niebezpieczny jest pożar i jak się w takiej sytuacji zachować, pod jaki numer dzwonić i jakich udzielić informacji. Maluchy słuchały z zaciekawieniem wpatrzone w prelegentów jak w obraz. W pewnym momencie z sali dobiegło pytanie:

– Czy ja też będę mogła zostać strażakiem? – na twarzy kilkuletniej dziewczynki malowała się konsternacja, a jej oczy wyrażały obawę, jakby właśnie ważyły się losy jej przyszłej kariery.

– Oczywiście, spójrz, my też jesteśmy strażaczkami – uśmiech na twarzy Natalii rozwiał wszelkie wątpliwości małej, na tyle, że i ona się uśmiechnęła.
Podczas drogi do jednostki dowiedziałem się, że służba w straży to nie tylko jeżdżenie do pożarów czy groźnych wypadków, ale również pogadanki, jak ta w przedszkolu. W zeszłym roku strażacy odbyli 10 takich wystąpień, głównie w trakcie ferii i wakacji. Jeździli po szkołach czy przedszkolach, pouczali młodzież na plaży miejskiej.

– Poruszamy kwestie związane z bezpieczeństwem, prawidłowym zachowaniu się nad wodą czy na lodzie, jak również w sytuacjach wystąpienia zagrożenia w miejscach, w których spędzają większość czasu jak: szkoła, przedszkole czy dom – tłumaczy Natalia Jędrzejczak. – Pogadanki rozbudzają również pasję, którą staramy się zaszczepić wśród dzieci i młodzieży, aby z czasem wstępowały do Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej (MDP).

Wchodzimy do jednostki. Na środku stoi zadbany wóz strażacki, po lewej znajdują się półki ze sprzętem: można dostrzec węże strażackie, halabardy czy sprzęt do piłowania drewna. Po prawej ustawione są wieszaki z mundurami – każdy druh ma swój. Pokonując kilka stopni wchodzimy do sali, gdzie znajduje się lokalne centrum dowodzenia. Jest komputer, a na środku długi stół, na którym stoją kubki z kawą i herbatą, kilka butelek wody oraz dwa kwiatki. Na półkach oraz w szklanej gablocie ustawione są liczne puchary, które jednostka otrzymała za ćwiczenia. W sali krząta się kilku strażaków.
Wielka pasja i chęć pomagania innym
Siadamy przy stole, mamy trochę czasu na pogawędkę. Natalia zaczyna jako pierwsza. Wstąpiła do OSP w Gutkowie w październiku 2016 roku, po tym jak przyjechała do Olsztyna. Musiała się zaaklimatyzować. Nie było łatwo, ale z dnia na dzień poznawała miasto i ludzi. Spodobało jej się, bo jest tu dużo jezior. Bardzo lubi wodę. Już w wieku 16 lat wstąpiła do Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Pomaganie ludziom jest jej pasją, dlatego też szukała czegoś, w czym może się realizować. I tak jest właśnie w straży, gdzie uczestniczy w szkoleniach. Obecnie, zarząd jednostki wysłał ją na kurs podstawowy. Po zdanych egzaminach będzie mogła jeździć na zdarzenia.

– Moje dotychczasowe doświadczenia zdobyte w ratownictwie wodnym oraz uzyskane kwalifikacje, np. płetwonurka czy sternika motorowodnego sprawiły że poczułam powołanie by służyć w straży pożarnej.

– Strażak musi się szkolić przez cały czas – mówi Kamil Zaręba, kolega ze straży, który niedawno został uhonorowany przez prezydenta miasta m.in. za uratowanie człowieka. – To nie jest tak, że Natalia po zdanym egzaminie, obrośnie w piórka. Jasne, będzie mogła jeździć do zdarzeń, ale musi za każdym razem dawać z siebie wszystko na szkoleniach. Jestem o nią spokojny, bo widać, że na każdych ćwiczeniach się stara.
– Nie miałam pojęcia jak szerokie jest spektrum działań straży pożarnej. – wyjaśnia strażaczka. – Jednakże z kolejnymi ćwiczeniami coraz bardziej uświadamiałam sobie, z czym oni muszą się mierzyć i co mnie czeka. Ponadto, mam chęć przekraczania osobistych granic, ale też uczestniczenia w tej grupie, z którą już się zżyłam.
Natalia wstąpiła do straży, ponieważ na swojej drodze spotkała Annę Romańczuk. To dzięki swojej bardziej doświadczonej koleżance jest w miejscu, w którym chciała się znaleźć.
Kopalnia pomysłów
Ania – jak na nią mówią koledzy i koleżanki – była jedną z pierwszych pań w jednostce i głównie dzięki niej funkcjonuje kobieca drużyna. Jest też dobrym duchem – pogodna i uśmiechnięta, zawsze ma pełno pomysłów. Do straży wstąpiła w maju 2015 roku, a w grudniu zaliczyła kurs podstawowy. Od tamtego czasu była na kilku zdarzeniach.

– Pamiętam, gdy jedna z ulic przy szpitalu na Zatorzu została zalana – wspomina. – Adrenalina czyni cuda, ale mimo tego odczułam, że to jest bardzo ciężka, fizyczna praca. Ten sprzęt nie jest lekki, mundur nasiąknięty wodą waży, miałam wrażenie, że chyba tonę. Z jednej strony było zimno i mokro, z drugiej strony plecy mokre od potu, ze zmęczenia, od dźwigania.
Jednak Ania nie jeździ za często na akcje. Pracuje i dodatkowo sama wychowuje dwóch synów. Jest za to doskonałym pomysłodawcą. Najpierw rzuca hasło: „zróbmy śmigus-dyngus”, „wydajmy kalendarz, aby zebrać pieniądze na nowy sztandar”. I jak sama podkreśla, ma szczęście, że może działać z takimi świetnymi ludźmi.

– Dzięki zaangażowaniu dziewczyn w kalendarz, udało się zebrać pieniądze na nowy sztandar. Sztuka kosztowała bodajże 20 lub 25 zł. Zgadnij jaką kwotę uzbierały dziewczyny? – pyta Kamil.
– Nie wiem. Trzy tysiące? – strzelam.
– Zebrały 7230 zł.
W straży nikt nie działa sam. Na sukcesy pracują wszyscy członkowie jednostki, ale nie tylko oni. Bardzo ważną rolę odgrywają ich rodziny. Partnerki bądź partnerzy pomagają jak tylko mogą. Istotne jest wsparcie, jakiego udzielają strażakom i zrozumienie tej chęci pomagania innym.
– Mają też świadomość zagrożenia, z jakim się stykamy podczas służby. – opowiada Ania. – Nawet na ćwiczeniach zdarzają się wypadki śmiertelne, nierzadko do tragedii dochodzi na lodzie. To nie są zabawy.
Kobiety w jednostce

– Wszyscy mamy świadomość niebezpieczeństwa, ale gdy wyjeżdżamy na zdarzenie to o tym nie myślimy. Ufamy sobie. – dodaje Kamil.
Ale początki nie były wcale łatwe. Obecnie w strukturach OSP Gutkowo jest 65 członków, nie wszyscy jednak są codziennie do dyspozycji. Aktywnie działają cztery kobiety, które zdążyły się już zaaklimatyzować w męskim gronie. Trzy lata temu sytuacja była inna. Ania wspomina, że zetknęła się ze sceptycyzmem. Ale zamiast odbić się jak od ściany, postanowiła zmienić podejście członków załogi.

– Gdy przyszłam tutaj, na ich twarzach widziałam spojrzenia, które wyrażały zdziwienie i powątpiewanie, że nie dam rady. Często dostawałam zgodę na różne działania, bo myśleli, że mi się nie uda. A później było pozytywne zdziwienie, że wykonałam to działanie, oczywiście z ich pomocą. Po tych trzech latach widzę zmianę u chłopaków. Nabrali zaufania.
– Mieliśmy sceptyczne podejście, bo w swoim gronie czuliśmy się dobrze – wyjaśnia Kamil. – A tak trzeba było zaakceptować nie dość, że nową osobę to jeszcze kobietę, bo wiadomo, że one mają nieco inne spojrzenie na świat, a faceci inne. Ale to wszystko się zazębia. I dziewczyny wnoszą bardzo dużo poprzez swoją obecnością i działania.
To tutaj – w remizie – strażacy mają swój drugi dom. Chcąc czy nie, muszą zadbać również o porządek. Każdy sprząta po sobie. Kwiatki na stole przyniosły dziewczyny, pomimo częstego obcowania z silnymi mężczyznami, nadal zachowują kobiecą wrażliwość.

– No i łagodzą obyczaje – śmieje się Kamil.

– Żeby dać sobie radę w straży musimy być silne psychicznie i fizycznie – wtrąca Ania. – Na ostatnim zebraniu walnym Natalia została wyróżniona za pomoc w remoncie elewacji. Sama podeszła do robotników i zapytała, w czym może pomóc. A później do nocy stała na rusztowaniu i kleiła styropian.
– To nie jest tylko ciekawość – odpowiada Natalia. – To moja cecha charakteru. Cały czas jestem głodna wiedzy.

Cezary Kapłon
 

Tekst pochodzi z archiwum „Nowego Życia Olsztyna”

Zdjęcia (6)

Podziel się:
Oceń:

Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu www.zycieolsztyna.eu z siedzibą w Olsztynie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
Gato
Gato 12.03.2019, 12:28
Olsztyńska Straż Pożarna cieszy się wielkim zaufaniem społecznym i szacunkiem...

Pozostałe