Pracować czy nie pracować? Kto ma racje?

  • 14.04.2019, 12:21 (aktualizacja 14.04.2019, 12:23)
  • Jacek Panas
Pracować czy nie pracować? Kto ma racje?
Jak byłem świeżo upieczonemu absolwentem WSR, stanąłem przed dylematem, gdzie podjąć pracę, bo do głowy mi nie przyszło, żeby nic nie robić. Zresztą nie do pomyślenia w tamtych czasach była praca na czarno. Poszedłem do pośrednika, bo taka funkcja kiedyś istniała. Ten otworzył czarny zeszyt, komputerów wtedy nie było i spytał, gdzie chcę pracować. Musiałem na coś się zdecydować, bo był nakaz pracy, czyli każdy dorosły obywatel musiał obowiązkowo pracować. Potem zlikwidowano nakazy i praca stała się dobrowolna. I się zaczęło. 

Firmy likwidowano, sprzedawano, bo uważano, że wszystko co państwowe jest niedobre i trzeba się tego pozbyć. Wprowadzono „kuroniówkę”, czyli zasiłek dla tych, którzy stracili pracę i nagle w Polsce powstała ogromna rzesza bezrobotnych. Po zasiłek zaczęły się zgłaszać nie tylko ci, co stali się bezrobotnymi, ale także osoby, które nigdy nie pracowały. Między innymi kobiety, które prowadziły gospodarstwa domowe i były na utrzymaniu mężów. Powstały nowe instytucje – urzędy pracy. Ich zadaniem było pośrednictwo w znajdowaniu pracy dla bezrobotnych oraz przysposabianiu do innych zawodów. Pracy było sporo, a niepracujących i tych, którzy twierdzili, że dla nich pracy nie ma, jeszcze więcej i... stało się! W naszym kraju, a szczególnie w regionie bezrobocie okazało się zmorą, a niepracowanie często świetnym interesem. Co najciekawsze nikt nie cierpiał skrajnej biedy. 
Teraz nasze społeczeństwo podzieliło się na tych, co pracują i na tych, którzy wolą nic nie robić, a pieniążki mieć. Część osób wyjechała za pracą za granicę, bo tam, przy niskim kursie naszej złotówki, opłaca się byle co robić, bo i tak ma się 3-4 razy więcej niż w kraju. Jeżeli to jest para, to druga osoba siedzi w kraju i nic nie robi. O, przepraszam! Pobiera zasiłki! I mamy paranoję połączoną z cudem gospodarczym. 
Teraz często opłaca się nie pracować, a mięć niezłe pieniądze i najważniejsze: ubezpieczenie i pomoc państwa. Bywa tak, że sporo bezrobotnych zaczęło specjalizować się w pozyskiwaniu różnego rodzaju zasiłków, dopłat, refundacji itp. Bardzo pracowici zarabiają w ten sposób nawet około 3-4 tysięcy złotych, nie hańbiąc się legalną pracą. Powstał nowy zawód „bezrobotny wyciągacz”. Jako premie dostają jeszcze bezpłatną żywność. Średnio warta ona jest około 70-80 złotych miesięcznie. A my jako państwo zamiast zdopingować ich do pracy, robimy to, co się da, aby otrzymali wszystko za nic. 
Dopracowaliśmy się roszczeniowej grupy ludzi, na którą my, społeczeństwo, łożymy niezłe pieniądze. Dobrze, że na razie socjal nie jest w naszym kraju za wysoki, bo jakby był, jak w zachodnich krajach, to chyba nikt by nie pracował. Zastanawiam się dlaczego ja mam utrzymywać nierobów. Mnie nikt za darmo nie chce dać nawet marnej złotówki. Co jest w naszym kraju nie tak, że ludzie zastanawiają się czy pracować, czy nie pracować! 

 

Jacek Panas
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu www.zycieolsztyna.eu z siedzibą w Olsztynie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe