Chyba nie jestem do końca aż taka liryczna

  • 12.05.2019, 21:07 (aktualizacja 12.05.2019 21:14)
  • Andrzej Zb. Brzozowski
Chyba nie jestem do końca aż taka liryczna Foto: Aneta Putyńska
Agnieszka Symołon – olsztynianka, piosenkarka, kompozytorka i autorka tekstów. Współpracowała i współpracuje z wieloma zespołami i muzykami. Swobodnie porusza się w różnych gatunkach muzycznych, takich jak: jazz, soul, folk, pop oraz piosenka literacka. Artystka poszukująca i nie do zaszufladkowania. Cały czas tworzy, nagrywa i występuje na terenie całego kraju.

Większość wokalistek twierdzi, że śpiewa od dziecka, czy podobnie było i w Twoim przypadku?

Rzeczywiście, też tak było (śmiech). Teoretycznie śpiewam od dziecka, ale tak profesjonalnie zaczęłam śpiewać już jako dorosła osoba. To była długa, dość kręta droga. Miałam różne pomysły na swoje życie. Chciałam np. zostać plastyczką, doszłam jednak w końcu do wniosku, że moim największym marzeniem jest śpiewanie. 

Kształciłaś się wokalnie, czy bazujesz tylko na talencie?

Z wykształcenia jestem filologiem polskim. Przez kilka lat uczyłam się śpiewu klasycznego, jeździłam także na różnego rodzaju warsztaty wokalne po całej Polsce. W taki sposób zdobywałam doświadczenie dążąc do profesjonalizmu.

Piszesz teksty z potrzeby ducha, czy kusi Cię piosenka autorska?

Głównie z potrzeby ducha. Piosenka autorska, to jest pojęcie dosyć szerokie i bardzo różnie rozumiane. Piszę dlatego, że mam ogromną potrzebę wyrażania swoich uczuć. Zwykle, kiedy piszę piosenkę, od razu pojawia się melodia. Taka jest specyfika mojej pracy, artystycznego podejścia do tworzenia piosenki. Aranżacje pozostawiam muzykom profesjonalistom. Czuję się kompozytorką muzyki, kiedy mam swoją wizję muzyczną, ale staram się nie narzucać tej wizji do końca, zwłaszcza w aranżacji utworu. 

Do kogo adresujesz swoje piosenki?

To jest bardzo trudne pytanie. Gdybym chciała adresować do wszystkich, to prawdopodobnie robiłabym trochę łatwiejsze rzeczy. Mniej skupiałabym się na sensie słowa, a więcej na melodyjności piosenki. Przede wszystkim chciałabym, aby te piosenki były o czymś, żeby zawierały jakąś wartość literacką, żeby dotykały ludzkiej wrażliwości, zmuszały do refleksji. Myślę, że moja muzyka nie jest dla każdego. 

Czym różni się piosenka literacka od innych piosenek?

W piosence literackiej, dla mnie, najważniejszym przekaźnikiem jest słowo. Muzyka, oczywiście też jest ważna, bo stanowi dopełnienie tego słowa. Słowo musi mieć jednak jakiś przekaz, musi zostawić ślad w odbiorcy.

Nadal poszukujesz, czy już znalazłaś swoją artystyczną drogę?

Chyba nigdy nie znajdę (śmiech). Myślę, że jestem taką osobą, która zawsze będzie szukać. Nawet, kiedy sobie analizuję te wszystkie projekty, w których brałam udział i to, nad czym pracuję teraz, to mam ciągłe uczucie niedosytu. Inspiruję się różnymi rzeczami, próbuję to miksować, łączyć, ale nie zatrzymuję się w jednym gatunku.

W jakich gatunkach muzycznych czujesz się najlepiej?

Jeżeli możemy mówić o piosence literackiej, jako gatunku, myślę, że w niej na pewno. Muzycznie, zdecydowanie jazz, muzyka improwizowana. Nie lubię szufladkowania muzyki, dlatego mam zawsze problem z nazywaniem tego, co robię. Staram się wszystkie gatunki łączyć i mieszać, w zależności, jak w danym momencie postrzegam rzeczywistość. Czasami jestem refleksyjna i poetycka, a czasem mogę i chcę zaśpiewać jakiś żywiołowy utwór. Cały czas poszukuję własnego brzmienia.

Własny zespół muzyczny to marzenie wielu wokalistek, jak jest w Twoim przypadku?

Na szczęście mam przy sobie bardzo blisko świetnego muzyka, skrzypka, Roberta Bielaka. Nie tylko mi akompaniuje, ale także komponuje i aranżuje. Dba całkowicie o stronę muzyczną. Oczywiście dyskutujemy na te tematy, bo czasami moje muzyczne wizje zdecydowanie różnią się od jego (śmiech). Znajdujemy jednak zawsze wspólny mianownik, bo Robert, podobnie jak ja, jest bardzo elastyczny muzycznie. 

Nie kusiło Cię nigdy, aby spróbować swoich sił w programach typu „Talent Show”?

Bywały takie momenty, ale dochodziłam do wniosku, że ja tam po prostu nie pasuję. To są oczywiście takie miejsca, gdzie ludzie mogą się pokazać i świetnie, że to robią. Ja jednak chyba chciałam zawsze pójść inną drogą. 

Jaki jest, Twoim zdaniem, najlepszy sposób na zrobienie kariery artystycznej?

To, co powiem, nie będzie chyba zbyt popularne. To ciężka praca. Tak jest przynajmniej w moim przypadku. W czasie swojej dotychczasowej artystycznej pracy napotykałam na różne przeszkody. Były momenty wzlotów i upadków. To nie jest taka prosta droga, jak by się wydawało. Nie wiem, czy mogę tu mówić o karierze, bo ja tego tak nie postrzegam. Staram się robić jak najlepiej, to co robię, rozwijać się i poszukiwać cały czas czegoś nowego. 

Czy jest jakiś rodzaj muzyki, której nigdy nie zaśpiewasz?

(śmiech) Prowokacyjne pytanie. Disco polo? Tak naprawdę nie neguję żadnego gatunku muzycznego. Uważam, że każda forma muzyki, która się pojawia, wynika z potrzeb słuchaczy. Jeżeli jest popyt na tego rodzaju muzykę, to znaczy, że jakaś część ludzi jej potrzebuje. Nie wiem tylko, dlaczego tak się dzieje. Są ludzie, którzy chcą słuchać brzmień, które ich wyciszają, wzbudzają refleksję. Inni chcą się bawić przy muzyce. Jeżeli ktoś tego potrzebuje to dlaczego nie?

W jakim jesteś obecnie momencie swojej artystycznej kariery?

Wydaje mi się, że cały czas jeszcze na etapie poszukiwań. Obecnie pracuję nad singlem do albumu. Mam wybrane piosenki, wiem jak chcę je śpiewać, jak one mają brzmieć… ale nie wiem, jak to się rozwinie dalej (śmiech). To jest dla mnie niewiadoma.

Kto lub co Cię inspiruje?

Dużo jest tych inspiracji dookoła. Najbardziej inspiruje mnie muzyka jazzowa, soul, funk. Od Elli Fitzgerald po współczesne piosenkarki, nawet te najbardziej popularne, które można zobaczyć w telewizji lub usłyszeć w radiu. Sporo jest takich artystek. Z polskich, np. Kayah czy Anna Maria Jopek. Chciałabym kiedyś nagrać płytę z polskimi wersjami piosenek królowej swingu Billie Holiday. Dostałam propozycję takiego projektu.

Jakie są Twoje artystyczne marzenia?

Takie najbliższe, to nagranie całego albumu. To jest związane z dużym stresem i rozciągłością w czasie. Nie wszystko nam wychodzi tak, jak byśmy chcieli, a ja z natury jestem osobą niecierpliwą. Nie lubię długo czekać na efekty swojej pracy. Chciałabym zaskoczyć słuchaczy takim przysłowiowym pazurem, którego jeszcze do tej pory całkowicie nie pokazałam, jeżeli chodzi o mój sceniczny wizerunek. Większość moich dotychczasowych piosenek to ballady. Za dużo tych ballad. Chyba nie jestem do końca aż taka liryczna (śmiech). Chciałabym to zmienić.

Jak sobie radzisz z tremą, jeżeli ją oczywiście masz?

Zawsze mam tremę. Uważam, że tremy nie wolno zwalczać. To jest coś, co nam towarzyszy na scenie i nas mobilizuje. Staram się podtrzymywać tremę w taki sposób, aby pozwalała mi na jak najwyższy poziom adrenaliny. Wtedy daję z siebie 100%. Taka trema mnie napędza. To też jest kwestia estradowego doświadczenia. 

 

Andrzej Zb. Brzozowski
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu www.zycieolsztyna.eu z siedzibą w Olsztynie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
Johan & JOHAN BAND
Johan & JOHAN BAND 15.05.2019, 08:51
Powodzenia Aga! Świetny wywiad! Samo życie! Pozdrawiam!👌😎 JO JO

Pozostałe