Herkus Monte. Opowieść krzyżacko-pruska #3

  • 21.09.2019, 11:20 (aktualizacja 23.09.2019, 07:56)
  • Jacek Misztal
Herkus Monte. Opowieść krzyżacko-pruska #3
Gdy wyszli na grodowy podwórzec drużyna gotowała się do drogi. Za zbroje i hełmy służyły wojownikom skórzane kaftany, pikowane czapy i zwierzęce paszczęki. W rękach dzierżono tarcze z rodowym herbem. Orężem zaś były lekkie sulice, topory,  łuki a także drewniane pałki nasadzane żelaznymi gałkami, którymi Prusowie ciskali we wrogów z wielką siłą i precyzją.

        Tyrwaido polecił rozstawić straże i bacznie wypatrywać nieprzyjaciela.  Część zbrojnych  pozostać miała w gródku i bronić go w przypadku ataku ze strony krzyżaków. Reszta zaś ruszyła spiesznym marszem w stronę kamiennnego kręgu. Na miejsce dotarli dość szybko, gdyż droga do niego wiodła przez otwarte pola.  Słońce zdążyło już zajść i mrok ogarniał powoli całą okolicę, mimo to Jaxe i Layge wciąż nie nadchodzili. Monte zaczynał się już niepokoić, gdy na północnym  horyzoncie pojawiły się dwa oddziały wojowników.

- Kails [1]-  pozdrowili go nadjeżdżający bracia .

- Kails- odpowiedział Tyrwaido.

- Złe wieści bracie - odezwał się Jaxe, mąż lat około trzydziestu o szerokich barach i rumianych od zimowego wiatru policzkach, odziany w stalową loricę i czapkę z wilczego futra, dosiadający rączego, czarnego ogiera- Ponoć krzyżackie zagony widziano także w ziemi Tummonis i innych okolicznych lauksach.

Stary Monte nie odrzekł na to ni słowa, marszcząc jedynie swe jasne krzaczaste brwi i zamyślając się głęboko.

- Co gorsza- przemówił z kolei młodszy Layge- są ponoć wśród nich miejscowi zdrajcy, wskazujący białym płaszczom brody i przejścia przez leśne przesieki.

- Nie czas myśleć o tem. Radźmy lepiej co począć z tymi, którzy naruszyli mir świętego lasu- odrzekł Tyrwaido.

- Ściemnia się- odezwał się znów Jaxe- a wśród nocy ciężko nam będzie tropić nieprzyjaciela. Miarkuję, że najrozsądniej będzie nam  poczekać aż się rozwidni i wtedy ruszyć dalej.

Tyrwaido przytaknął bratu, lecz kilkudziesięciu zbrojnym nijak było pozostawać w szczerym polu, nie tylko z uwagi na wzmagający się wiatr, który niemiłosiernie smagał ludzi i konie, ale również dlatego że właśnie tu stać się mogli łatwym celem dla krzyżaków. Postanowiono zatem wjechać nieco w leśną gęstwinę i tam rozbić obozowisko.

 

[1]Kails po prusku “bądź pozdrowiony, witaj”

 

Jacek Misztal
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu www.zycieolsztyna.eu z siedzibą w Olsztynie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe