Jak Pawełek historię Olsztyna poznaje #17

  • 12.01.2020, 11:54
  • Tekst pochodzi z archiwum „Nowego Życia Olsztyna”
Jak Pawełek historię Olsztyna poznaje #17
– Pawełku nie dawaj mi żadnego zdjęcia, bo znalazłem w swoich szpargałach takie, które dostałem od kolegi ze szkoły średniej. Zobacz jakie fajne – Jacek Panas wyciągnął fotografię.

Zobaczyłem budowlę stojącą w szczerym polu, podobną do zamku, ale to był kościół. − To zdjęcie z Olsztyna? − zapytałem Jacka. − Tak! Chcesz usłyszeć jego historię? Nie martw się, teraz nie będę zabierał Ci czasu. Odpoczywaj, przecież jest niedziela! Jutro wpadnij do mnie, a usłyszysz dzieje tej wspaniałej stuletniej budowli. Już znikam! To do jutra! – odwrócił się, podciągnął spadające spodenki i zbiegł po schodach. Zostałem w drzwiach z fotografią w ręku. Powoli zamknąłem drzwi do mieszkania. Miałem całkiem niezłe przebudzenie. Mimo wszystko lubiłem tego „Staruszka” i zawsze wybaczałem mu różne dowcipy. Byłem pewny, że to niedzielne najście było zaplanowanym żartem.
Oczywiście złość minęła szybko i w poniedziałek po południu wpadłem do Jacka Panasa. Zastałem go w jego stolarni. Tak nazywał swój warsztat, gdzie dłubał w drewnie. Gdy mnie zobaczył, przerwał pracę przy drewnianej skrzyneczce i zaprosił mnie do domu na herbatę z pokrzywy. Była znakomita. Siedliśmy w fotelach na werandzie i nasz redakcyjny historyk amator rozpoczął opowieść o budowli z fotografii.
Powstała w 1913 r., po roku budowy. Projektantem tej neoromańskiej budowli był Fritz Heitmann − architekt z Królewca. Kościół św. Józefa wybudowano na peryferiach miasta, na Zatorzu, wtedy powstającej dzielnicy miasta. Za nim zlokalizowany był cmentarz założony w 1904 r. Spoczywało na nim wielu wybitnych obywateli Olsztyna, w tym między innymi Seweryn Pieniężny (senior). Ostatni pochówek odbył się w 1961 r. i niestety przez wiele lat ta nekropolia była niszczona. Dopiero w ostatnich latach zabezpieczono cmentarną kaplicę, naprawiono ogrodzenie i odrestaurowano kilka grobów.
Jak widzisz, na fotografii wokół kościoła nie widać budynków. W tamtych czasach dzielnica Zatorze dopiero powstawała. Budowę domów za torami rozpoczęto w chwili, kiedy do Olsztyna dotarła kolej w 1873 roku. Wybudowano wtedy sporo domów, między innymi przy dzisiejszej ulicy Okrzei i Żeromskiego, w których mieszkali kolejarze i robotnicy kolejowi.
Wracając do kościoła, budowla posiada trzy nawy oraz transpet. Wschodnia fasada jest dwuwieżowa i dlatego na pierwszy rzut oka wygląda jak zamczysko. W 1964 r. obok kościoła postawiono figurę św. Józefa, rok później kapliczkę wybudowaną z polnych kamieni, a wokół świątyni postawiono 14 stacji drogi krzyżowej. W środku są wspaniałe organy, a w oknach piękne witraże. W 2009 r. kościół św. Józefa został ustanowiony Sanktuarium Miłosierdzia Bożego.
Rosjanie po wejściu do miasta podczas II wojny światowej nie zniszczyli kościoła (jak i innych budowli sakralnych w mieście). Budynek przez kilka miesięcy nie był użytkowany i niszczał. Pierwsza msza po wojnie została odprawiona dopiero w lipcu 1945 r. Z tym kościołem związana jest smutna historia. Proboszcz tej parafii – Bernard Klementa – ostatnią mszę odprawił 21 stycznia 1945 r., a następnego dnia znaleziono go martwego w piwnicy plebanii. Mówiono, ze zabili go rosyjscy żołnierze, ale niektórzy twierdzą, że zrobiły to niemieckie oddziały wycofujące się z miasta. Inni uważają, że to sprawka szabrowników, bo ślady krwi znaleziono koło głównego ołtarza. To wskazywałoby na to, że ksiądz zaskoczył i rozpoznał złodziei szukających kosztowności. Szabrownicy go zabili, a ciało ukryli w piwnicy. Tajemnica nie została wyjaśniona. Obecnie proboszcz Bernard Klementa spoczywa na cmentarzu komunalnym w Olsztynie.
Kiedyś nieopodal kościoła, w miejscu obecnego skrzyżowania Limanowskiego, Sybiraków (dawna powojenna Gagarina) i Jagiellońskiej, istniało rondo, na którym zorganizowano pętlę linii trolejbusowej nr 4. W latach 60. na Zatorzu została rozbita groźna terrorystyczno-rabunkowa banda „Wilka”. 
Naprzeciwko kościoła, w podobnym do pałacyku budynku, przez dłuższy czas mieściło się przedszkole, a obok jeden z nielicznych w Olsztynie zakładów szklarskich. Kilka budynków dalej mieściła się jedna z większych w mieście piekarni. I pamiętam jak dzisiaj, że w 1967 r. w maju wracałem ulicą Jagiellońską do domu, po odprowadzeniu dziewczyny. Strasznie dręczyło mnie pragnienie, a przez otwarte okna w piekarni słyszałem jak z kranu leci woda. Myślałem że umrę. Takie to były czasy. Ale Pawełku, na Zatorzu mieszkało sporo pięknych dziewczyn! A moi koledzy to byli ludzie z charakterem i tacy do dzisiaj zostali.
Jacka Panasa wysłuchał Pawełek

Tekst pochodzi z archiwum „Nowego Życia Olsztyna”

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (3)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu www.zycieolsztyna.eu z siedzibą w Olsztynie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
alenst.
alenst. 03.02.2020, 16:09
Proboszcza nie zamordowali żadni szabrownicy tylko Rosjanie odziani w białe ochronne kombinezony, a wiem to bo mieszkaliśmy naprzeciwko kościoła tam gzie dzisiaj jest nowy nie wykończony budynek to był jedyny dom który został podpalony tej nocy matka, opowiadała jak Rosjanie wpadli do kościoła założyli kościelne szaty i w nich paradowali , proboszcz chcąc ochronić świątynię został zastrzelony a ciało ukryły potajemnie okoliczne mieszkanki
Dziewczyna z Zatorza
Dziewczyna z Zatorza 12.01.2020, 12:23
Były dwie linie trolejbusów 4 i 3 . Zanim było rondo istniał skwerek na którym bawiłam się pod opieką dziadków . To były lata pięćdziesiąte. Ach ! Ten cudny trzepak na podwórku Limanowskiego ...co tam się działo !!!
Zatorzanka
Zatorzanka 12.01.2020, 21:06
Ten trzepak na Limanowskiego to gdzie?

Pozostałe